Recenzja serialu The Morning Show, Apple TV+

Do The Morning Show robiłem dwa podejścia. Za pierwszym razem, przy starcie usługi Apple TV+ obejrzałem trzy odcinki. Serial wydał mi się przeciętny. Bez żalu rozstałem się z Apple TV+ na kolejnych kilka miesięcy. Wróciłem z powodu serialu Home Before Dark. Przy okazji zabrałem się za pozostałe produkcje i tym razem obejrzałem The Morning Show do samego końca.

Serial rozpoczyna się dość przeciętnie. Współgospodarz programu The Morning Show, Mitch Kessler (Steve Carell) zostaje wyrzucony z pracy za molestowanie seksualne. Na jego programowej partnerce Alex Levy (Jennifer Aniston) spoczywa trudne zadanie poinformowania o skandalu widzów. Nie jest to jedyny problem Alex, która jest w trakcie negocjowania nowego kontraktu. W wyniku potyczek między Alex Levy a zarządem stacji telewizyjnej, nową współprowadzącą The Morning Show zostaje mało znana reporterka Bradley Jackson (Reese Witherspoon), która pojawia się w programie jako gość. Ponieważ obie panie mają zupełnie rożne poglądy na dziennikarstwo, bardzo szybko dochodzi między nimi spięć. Stacja telewizyjna przeprowadza wewnętrzne śledztwo w sprawie molestowania. Z biegiem czasu pojawia się coraz więcej pytań. Czy o zachowaniu Mitcha Kesslera wiedział ktoś jeszcze? Czy problem molestowania był powszechnie znany i po cichu akceptowany dla dobra stacji telewizyjnej? 

Wbrew pierwszemu wrażeniu, The Morning Show nie jest serialem o telewizji śniadaniowej. Owszem, tytułowy The Morning Show odgrywa w nim istotną rolę, ale fabuła serialu jest znacznie głębsza. Chodzi w nim głównie o krytykę zasad i zwyczajów panujących w wielkich korporacjach, gdzie tak zwana kultura korporacyjna nie ma nic wspólnego z tym, jak wyglądają stosunki między personelem w rzeczywistości. Surowe zasady współpracy istnieją wyłącznie na papierze jako zabezpieczenia prawne na wypadek pozwów, a wśród pracowników i tak rządzą układy i układziki. Dla dobra firmy i zadowolenia akcjonariuszy, nawet najbardziej plugawe czyny zostają zamiecione pod dywan, bo najważniejszy jest zysk.

Przy okazji The Morning Show stara się ukazać prawdziwe oblicze telewizji. Zarówno Alex jak i Bradley, choć perfekcyjne na wizji, mają swoje osobiste problemy. Jednej właśnie rozpada się małżeństwo, u drugiej stosunki rodzinne to totalna katastrofa. Oczywiście musi być wszystko OK, bo Ameryka, jak mówią o widzach programu pracownicy stacji ma swoje wyobrażenie prowadzących program i każde życiowa wpadka celebrytów skutkuje spadkiem popularności. Tylko czy ktoś z nas jeszcze wierzy w prawdziwość tego, co widzimy w TV? Czy dla przeciętnego widza to taka nowość, że gwiazdy TV nie są perfekcyjne, a telewizja nie tyle kłamie, co kreuje własną rzeczywistość? Przyznam, że mnie to jakoś specjalnie nie rusza. 

Jaki jest The Morning Show? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony przesłanie serialu jest bardzo ważne, bo molestowanie seksualne w pracy to temat obok którego nikt nie powinien przejść obojętnie. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że niektóre wątki do serialu zostały dodane nieco na siłę. Jak dla mnie serial jest trochę nazbyt moralizatorski i patetyczny. O ile publiczna walka z molestowaniem ma sens, tak nagonka na bogaczy w wykonaniu Apple jest lekką hipokryzją, biorąc pod uwagę, dla jakiej grupy docelowej przeznaczony jest ich sprzęt i ile kosztuje. To, że w Ameryce, pieniądze mają znaczenie i bogatym wolno więcej, nie jest niczym nowym i nic tego nie zmieni.

Nieco zaskakujący jest dobór aktorów. Bardzo przepraszam, ale mnie ani Jenifer Aniston, ani Reese Witherspoon nie kojarzą się z poważnymi rolami. To dyżurne ekranowe trzpiotki. Aniston na zawsze pozostanie dla mnie Rachel z Friends czy Nicole Hurly z The Bounty Hunter. Nie inne skojarzenia mam z  Witherspoon. Ilekroć ja widzę, przed oczami mam Melanie Carmichael ze Sweet Home Alabama czy Elle Woods z Legally Blonde. Ciekawostką jest, że obie aktorki na planie spotkały się już wcześniej. Lata temu występiły razem w sitcomie Przyjaciele. Co prawda Jill Green, młodsza siostra Rachel pojawia się tylko kilka razy w 6 czy 7 sezonie serialu, no ale jednak. 

Charakterystycznych aktorów w The Morning Show jest więcej. Na przykład Nestor Carbonell, grający prezentera pogody Yanko. Carbonell grał między innymi w kultowych serialach Melrose Place i Lost, a także w Bates Motel. No i jaki z niego pogodynek? Trochę trudno się przestawić i uznać go w nowej roli.

The Morning Show to kilka godzin całkiem niezłej rozrywki. Serial ma słabe szanse, by zostać kultowym jednak bardzo pozytywnie się wyróżnia na tle innych produkcji dla serwisów VOD. Jest jak produkty Apple – politycznie poprawny, logiczny i starannie wykonany. Niecierpliwie czekam na więcej takich produkcji.

Facebook Comments